Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lublin stare miasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lublin stare miasto. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

SUWAKI

Pierwszy raz usłyszałam to słowo w sanatorium, gdzie było mnóstwo kobiet i prawie zero mężczyzn. Dwaj staruszkowie na parkiecie byli wniebowzięci. Przystojny ratownik - górnik, który przyjechał tu na łowy - wiedział, że jest najważniejszy. Spojrzał na dziadków i powiedział: "suwaki". 
Drugi raz usłyszałam to określenie w Lublinie. Młody chłopak z łobuzerskim spojrzeniem  wyjaśnił mi: " Tramwaje...? U nas nie ma suwaków:)"
Stare miasto z bramami, zaułkami, naleśnikami w podwórkach i cebularzami - ma to, co lubię: wąskie uliczki kamienne, grube mury, zalane wodą podziemia- na kilka pięter w głąb i pelargonie na oknach.
Ma także piękny ogród botaniczny, szosy wśród pagórków i rzut beretem do Kazimierza. Ma prawdziwy zamek, drogę do Zamościa i głębokie, okrągłe jeziora w oddali. I woda w jeziorach wciąż pachnie. Ma letnie festiwale sztukmistrzów- artystów ulicy. To tam w gorący  dzień komik z Londynu rozbawiał wszystkich do łez, choć znał tylko trzy polskie słowa. 


























Orient-Express

  Czy życie nie jest piękne? Jeszcze wczoraj wieczorem zalało mi kuchnię, bo urwał się zawór zimnej wody pod zlewem, i popłynęło strumieniem...