czwartek, 8 maja 2014

POPIOŁY


Lubię Popioły. To kilka ulic stąd, kilka kilometrów. Na skraju Łodzi. Wystarczy wjechać w ulicę Starorudzką,  gdzie można zjeść banany smażone w cieście w karczmie na wzgórzu a potem iść pieszo do miejsca zwanego Doliną Szwajcarską. Jest tam stara willa drewniana z nowymi oknami i starym platanem  wokół wielkich drzew. Kiedyś był tu park i wille bogaczy. Kiedyś - to  sto lat temu.  Stare wille rozsypują się. Jak stare grzyby chylą się przy nich komórki z węglem i różnymi gratami. Porastają mchem. Jednak staranny rysunek tych domów, ich piękno wciąż trwa pomimo zaniedbań.  Może to wina alkoholu, może biedy? Nie wiem. Nie znam lokatorów. Szkoda tego miejsca. Gdyby powstało tu stowarzyszenie mieszkańców takie jak w Warszawie na Smolnej- byłoby tu malowniczo, kwitnąco. Jednak i tak jest pięknie. Parki zamieniły się w lasy. Jesienią toną w liściach. Urok polega też na tym, że przy wielu domach nie ma ogrodzenia. Można przejść przez podwórko i zrobić zdjęcie starej studni. Podwórka są wymiecione. Drabiny przypięte do pochylonych ścian. Miotły stoją w rządku. Gdyby tu żyli bogacze, zaraz ustawiliby płoty -brzydkie i betonowe jak w twierdzach. A mnie się marzy Polska jak wielki ogród, bez płotów i krat, jak sielskie miasteczko pod holenderską granicą, tonące w rododendronach.




























2 komentarze:

  1. Ladnie tu, szkoda, ze tak sie dewastuje. Moze ktos zajmie sie tym. Szkoda byloby, aby te piekne niegdys budynki rozsypaly sie do konca... Pozdrawiam serdecznie z Niemniec:):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuję za pozdrowienia. Budynki się rozsypują, ale w tym też jest urok, choć nie wiem dlaczego...

    OdpowiedzUsuń

Jezioro Bodeńskie

Śniło mi się, że pojechałam z niemowlęciem do Yorka Jordana. Jechałam pociągiem nad Jezioro Bodeńskie, gdzie stoi jego dom. Kiedy weszłam ...