sobota, 16 sierpnia 2014

Babski blues


Cały dzień w łóżku  i czytanie „Babskiego bluesa” Eryki Jong. Powieść wydano dwa lata po narodzinach córki a ja nic nie wiedziałam. Szkoda. Może to by coś zmieniło w moim  dawnym życiu?
Cały dzień w łóżku, zupa i grabienie trawy i czytanie babskiego bluesa i słońce włazi na parapet i kilogramy słońca i wielkie kilosy słońca!
Jak mogła kochać utrzymanka?- Nie pojmuję. Mężczyzna, który nie pracuje jest aseksualny. Jednak nie dla bohaterki. Dziwne. Dla super bohaterki, która zapisywała w dzienniczku, że siedem razy dziennie miała z nim seks, super seks, super pieprzenie, super miłość,  super kochanka, który był jej bożkiem i bez którego nic nie miało sensu a dwie małe dziewczynki o imionach Ed i Mike były jak jej przyjaciółki i to wszystko dziwne. Wielkie bogactwo, obrazy po dwieście tysięcy, życie blisko lasu z taką kasą bez ochroniarza z córeczkami, ich nianią i asystentką. Dziwny świat i bardzo wciągający. Co w nim feministycznego? To prawdziwy świat i nieprawdziwy.
Stare panny w szkole, pedagożką ze zmarszczkami na nosie, pielęgniarki, które latami nie miały faceta. Smutne to i gorzkie a tu -Eryka o seksie  mówi z uwielbieniem. A z jaką czułością pisze o wibratorze, kiedy porzuca ją kochanek?
Super książka. Dawno nie czytałam równie dobrej i fascynującej, a kupiłam ją w Litera- cafe za cztery złote. Jasne, że słyszałam o pisarce, ale nie miałam czasu na czytanie. Budowanie domu, ferma, hurtownia, pełne stawy karpi, dzieci, przedszkola, szkoły, kółka zainteresowań, klienci, dostawcy, kredyty, zakładanie ogrodu, który wystarczyłby na dziesięć innych, pranie, sprzątanie, zakupy, zagubienie. I wreszcie wszystko diabli wzięli.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Orient-Express

  Czy życie nie jest piękne? Jeszcze wczoraj wieczorem zalało mi kuchnię, bo urwał się zawór zimnej wody pod zlewem, i popłynęło strumieniem...