niedziela, 16 czerwca 2013

Wilczy kredyt

Cztery lata temu- koleżanka kupiła   fiata za 54 tysiące. Zapłaciła 10 gotówką i na resztę wzięła kredyt- łącznie 44 tysiące zł. Początkowo spłacała regularnie- w sumie  38 tysięcy. Później przestała płacić, bo jej mąż poszedł na operację serca, nie mógł pracować, zamknął firmę i cała rodzina -4 osoby zostały tylko na jej utrzymaniu. Wstydziła się powiedzieć  rodzicom, że brakuje jej 16 tysięcy. Minęły kolejne dwa lata. Bank zażądał 90 .!!!! Nastraszono ją, że straci mieszkanie. Wyglądała jak cień. W końcu wyznała, co ją gryzie
Ojciec z bólem oddał oszczędności całego życia, wzięła dodatkową pożyczkę i w sumie wysłała do banku 60 tysięcy!!! Ale bank nadal domaga się więcej!
Ta sytuacja nie mieści mi się w głowie. Kiedy się o tym dowiedziałam, zapytałam dlaczego nie skorzystała z porady poleconego prawnika. Powiedziała, że jej kolega -prawnik innego banku- "pomógł" jej w spłacie,  załatwiając kolejny kredyt!!!!  Zapomniał poinformować, że nie musi płacić tak wysokiej kwoty, że trzeba negocjować..., że bank może umorzyć nawet 80 procent odsetek ( i tak są lichwiarskie)

W sumie zapłaciła już 97 tysięcy. Do spłaty samochodu brakowało 16!

- Dlaczego nie oddałaś bankowi samochodu?- zapytałam
- Bo zaproponowali to niedawno. Nie zgodziłam się, bo  sprzedaliby go za 10 tysięcy a resztę i tak musiałabym oddać- odparła

Resztę czyli sześć- mówię
Resztę- czyli sześćdziesiąt - mówi ona
To brzmi jak absurd. Ale to także wynik strachu i niewiedzy. To oczywiste, że każdy kredyt trzeba spłacić, ale niekoniecznie aż tak drogo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezioro Bodeńskie

Śniło mi się, że pojechałam z niemowlęciem do Yorka Jordana. Jechałam pociągiem nad Jezioro Bodeńskie, gdzie stoi jego dom. Kiedy weszłam ...